tel: 601 66 67 91 Marek
tel: 605 78 55 21 Marzena



 
 
12:48 | 19-05-2012r.
OPISZ SWOJE WRAŻENIA NA NASZEJ STRONIE

JEŚLI CHCESZ ABY TWOJE ZDJĘCIE I WRAŻENIA ZE SKOKU ZNALAZŁY SIĘ SIĘ NA NASZEJ STRONIE WYŚLIJ JE NA ADRES marek@skydive-torun.pl

 

MONIKA MARKIEWICZ - POKOCHAŁAM TO
Nie potrafię opisać szczęścia jakie mnie ogarnęło po wyskoczeniu z samolotu, wiem jedno muszę to powtórzyć, teraz moim marzeniem jest zrobić kurs i skoczyć sama. Polecam i namawiam wszystkich do skoku. Dziękuje wspaniałej ekipie która mi towarzyszyła i szczególne podziękowania dla Cygana za tak szybkie zmontowanie filmu.  Monika Markiewicz
MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ
O skoku myślałam już w zeszłym roku, ale na myśleniu się skończyło. W tym roku znowu mnie wzięło więc zawzięłam się i dopięłam swego. Tym bardziej, że czułam że muszę to zrobić już w tym roku.
I stało się! 31.08.2008 skoczyłam pierwszy raz, podobnie jak mój mąż. To było przeżycie! Nie do opisania. 
Moment wyskoku był niesamowity. Byłam tak oszołomiona tym co się dzieje, że szczerze mówiąc nie wiem czy się uśmiechałam do kamery, gdzie w ogóle patrzyłam (okaże się dopiero na filmie - już nie mogę się doczekać) :)
Wrażenia nie do opisania i przepełniające uczucie radości.

Jestem szczęśliwa, że moje marzenie się spełniło. Dziękuję mojemu kochanemu mężowi, który przyczynił się do realizacji mego marzenia, a przy okazji sam miał okazję przeżyć to niesamowite doświadczenie.

Instruktorzy - wspaniali!!! Wszyscy!!! :)
Wielkie dzięki!!!
mijn eerste sprong
Het is niet normaal maar op mijn 59 ste krijg ik als cadeau een sprong in 
de ruimte van af 3000 meter.
Ik zal deze dag dan ook nooit vergeten, het is gegarandeerd het mooiste 
moment uit mijn leven, en ik heb er dan ook enorm spijt van dat ik dit 
niet 40 jaar eerder heb gedaan, ik weet zeker dat ik dan op dit moment 
heel wat meer sprongen op mijn naam had staan.
Al mijn vrienden en kennissen zal ik zeggen dat ze dit zeker niet mogen 
missen en dit is voor mij ook zeker niet de laatste keer geweest.
Ik bedank daarom ook mijn vriendin Asia en haar kinderen voor dit 
moment en wil zeker mijn instrukteur Wladek niet vergeten hij was voor 
mij fantastisch en ik hoop dat ik voor hem een fijne leerling was.

groetjes Rini Verstappen.
SKOK TANDEM
Było świetnie, najlepszy jest moment wyskoku. Szkoda ze tak krótko sie 
leci spadkiem swobodnym. Kto ma okazje niech próbuje.
NIEZAPOMNIANE CHWILE
DLA TAKICH CHWIL WARTO ŻYĆ
Od zawsze marzyłam by skoczyć ze spadochronem.15 sierpnia moje marzenie sie spełniło.Był to prezent urodzinowy od mojego męża Adama.Najwspanialszy prezent jaki mogłam dostać.Gdy już byliśmy na miejscu do samego końca nie wiedziałam czy będę skakała,ponieważ pogoda była nie ciekawa.Na początku mały kurs przygotowawczy i możemy iść do samolotu,myślę sobie -"teraz już nie ma odwrotu, muszę to zrobić!" Moment skoku był REWELACYJNY!(to trzeba przeżyć)Tam u góry myślisz-świat należy do ciebie.Teraz wiem że takie uczucie można przeżyć 3000m nad ziemią.Powiem tylko tyle DLA TAKICH CHWIL WARTO ŻYĆ!!!
Serdecznie dziekuję mojemu kochanemu mężowi Adamowi,za pomysł i przyczynienie się do tego by moje marzenie się spełniło!
Osobne podziękowania należą się Markowi Tarczykowskiemu dzięki któremu uśmiech z mojej twarzy nie znika.
P.S Już myślę o następnym skoku:))
TO TRZEBA PRZEŻYĆ - MÓJ PIERWSZY SKOK W TANDEMIE
od mojego pierwszego skoku minelo jakies 1,5 miesiaca. ale za kazdym razem jak tylko o tym pomysle, pojawia sie usmiech na mojej twarzy;) wrazen i uczuc w trakcie, jak i po skoku nie da sie opisac. wiem ze to sa slowa powielane w wielu postach, ale rzeczywiscie tak jest!!;) to trzeba przezyc! po wyskoku z samolotu czuje sie totalne wyzwolenie, niesamowita radosc. skok w moim odczuciu trwal gora 5 min, a okazalo sie ze to bylo cale 25 min do momentu ladowania!! a teraz przygotowuje sie psychicznie i finansowo do szkolenia spadochronowego;D uwaga, to wciaga!;P dziekuje genialnej ekipie i pozdrawiam. marzenia na prawde sie spelniaja;D
TO JEST COŚ CO NAKRĘCA POZYTYWNIE :))
Skoczylam (minelo kilka dni i dopiero chyba wyszlam z szoku haha:) ), a teraz siedze w pracy i intensywnie zarabiam na nastepny skok. Wrazen nie da sie opisac, te kilkanascie niesamowitych sekund po wyskoku trzeba po prostu samemu przezyc, wlasciwie to nie pamietam zeby cos kiedys na mnie zrobilo tak pozytywne wrazenie :) Wiele osob mowi ze bedzie skakalo jeszcze raz, ale ja to zrobie na pewno, nie ma takiej sily, ktora by mnie odwiodla od tego pomyslu.
Dzieki, pozdrawiam i do zobaczenia.
MOJE TRZY TANDEMIKI .............A POTEM KURS
Przeczytałam......... i postanowiłam też coś dodać od siebie:)
Ja mam chyba największe doświadczenie w tandemowych skokach spośród osób tu piszących- skoczyłam z Markiem trzy razy :). Pierwszy skok właściwie został na mnie, w pewnym sensie, wymuszony.... Przyjechałam z dziećmi popatrzeć sobie jak mąż skacze... Na koniec dnia Marek podszedł do mnie i kazał mi się ubierać w uprząż.."bo jak Ty nie skoczysz w tandemie, to reszta skoczków nie będzie już dzisiaj miała wylotu"...I co miałam zrobić?....Zawieść 10 skoczków nie mogących się doczekać następnego skoku? Zmuszona, ubrałam uprząż i wsiadłam wkurzona do samolotu...razem ze spragnionymi skakania spadochroniarzami i własnym mężem;)

Po pierwszym skoku chciałam wsiadać od razu na następny...To co przeżyłam u góry było niemożliwe do opowiedzenia.Nie mogłam wykrztusić z siebie słowa. To było SZALEŃSTWO!!! ....Po tym skoku "jazdę" miałam przez tydzień:).. Wszystkie codzienne troski były już tylko drobnostkami nie wartymi zachodu:)......Filmik oglądałam po kilka razy dziennie pokazując go wszystkim odwiedzającym nas znajomym. Dwa następne skoki były już znacznie bardziej świadome i nie mniej ekscytujące. 
Nie będę próbowała opisywać wrażeń.......po prostu nie da się słowami ich oddać. Pewne rzeczy nie są możliwe do opisania..trzeba je przeżyć, a skoki spadochronowe do tych rzeczy niewątpliwie należą...
Skoczyłam trzy razy ....i ciągle jest mi mało. ..W długi majowy weekend ukończyłam podstawowy kurs spadochronowy i oddałam swoje pierwsze samodzielne skoki... 
...............Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego mój mąż tyle czasu spędza na lotnisku?, co go tam tak ciągnie?.......Jeździł przynajmniej raz w miesiącu 250km żeby sobie "tylko" z samolotu skoczyć?...zastanawiające:). Teraz wiem. Jest to poczucie wolności, niezależności....i adrenalina. Wszystko to dają skoki spadochronowe. I to pewnie by wystarczyło.........ale w Toruniu jest jeszcze "COŚ"... Tym "CZYMŚ" są ludzie, którzy tworzą tam niesamowitą atmosferę. Przyjaźń, koleżeństwo.... Tam czuję się jak u siebie w domu.
Dziękuję Ci Marku i Piotrze.... za niesamowite wrażenia.
PIERWSZY MAJA W BYDGOSZCZY
Pierwszego maja, zorganizowałam sobie prywatne święto i zgłosiłam sie na skok w tandemie. Mam 22 lata, a na skok zarobiłam pracując w wakacje zagranicą i do tego momentu strzegłam tych pieniędzy, przed własną rozrzutnością;)jak tylko mogłam. Piszę o tym , bo kiedyś usłyszałam od przyjaciela, że jeżeli dotychczas jeszcze czegoś nie zrobiłam to tylko dlatego, że nie pragnęłam tego wystarczająco mocno. Mam nadzieję, że to zmotywuje czytających, tak jak zmotywowało mnie:)
Co do wrażeń, to potwierdzam to, co pisali poprzednicy - czułam się zadziwiająco bezpiecznie, aż zastanawiałam sie czy to, że sie nie boję, jest normalne:) Coś niesamowitego stało się też z czasem. Po pierwsze, już w pierwszej chwili skoku wiedziałam,że będzie "za krótko!!!", a po drugie - dokładnie zgłupiałam już po skoku - nie wiedziałam ile czasu minęło, bo z jednej strony, czułam, że trwało to najwyżej 3 minuty, a z drugiej, moment, w którym siedziałam w samolocie, nie wiedząc jeszcze jak to jest tak sobie "spadać" wydawał się niesłychanie odległy. 
Po trzecie - atmosfera genialna, członkowie klubu dopingowali, co zważywszy na fakt, że przyjechałam sama, było niezwykle sympatyczne:)

Co do wrażeń w powietrzu - tego nie opiszę - bo i się nijak ubrać tego w zdania nie da! Trzeba spróbować:)
Polecam i pozdrawiam!
Agata
PIERWSZY SKOK MAGDY
Długo o tym myślałam, aż w końcu powiedziałam - SKACZĘ! W sobotę (06.10) pojechałam do Torunia. Emocji jeszcze nie było. Patrzyłam tylko w niebo i zastanawiałam się czy uda mi się skoczyć. Na niebie było coraz więcej ciemnych chmur. Jednak gdy usłyszałam "przygotuj się, teraz twoja kolej" wiedziałam że nie ma odwrotu (zresztą nawet nie chciałam). Po krótkim instruktarzu wsiadłam do samolotu (to też był mój pierwszy raz). Widok był niesamowity! Nie bałam się do momentu otwarcia po raz pierwszy drzwi. Uczucie to minęło dopiero gdy wstałam i Marek - mój tandempilot podpiął mnie do siebie. Poczułam się bezpiecznie. Drzwi się otworzyły i już po chwili leciałam. Przelecieliśmy przez chmury i potem tylko rozkoszowaliśmy się pieknym widokiem. To było wspaniałe! Chciałabym koniecznie zobaczyć widok z progu samolotu (przy pierwszym widziałam chmury).
Marku nigdy nie zapomnę tego przeżycia! Dziękuję Tobie i operatorowi kamery. POZDRAWIAM :-)
MÓJ PIERWSZY SKOK
W odróżnieniu do moich przedmówców, ja zdecydowałam się ze na skok w tandemie ze względu na zbliżające się nieuchronnie 25 urodziny i musze sobie przyznać, że to była zdecydowanie jedna z najlepszych decyzji jaką podjęłam w tym ćwierćwieczu ;) Złośliwi twierdzą, że to był jeden z pierwszych objawów „syndromu zamykających się drzwi”, a ja aktualnie mogę tylko stwierdzić, że nawet jeśli coś mi się zamykało, to po skoku zdecydowanie wszystkie „drzwiczki” mi się otwierają ;)
Namiary zdobyłam dzięki niezastąpionemu googlowi, zadzwoniłam do Marka, umówiłam się na skok i przybyłam w umówionym czasie na umówione miejsce. I być może zżarłby mnie stres związany z tym, że nawet nie sprawdziłam uprawnień swojego tandem instruktura, gdyby nie fantastyczna atmosfera w strefie zrzutu i profesjonalne podejście Marka i Piotra ukradkiem filmującego przygotowania do skoku, a poźniej sam skok (dodam, że naprawdę warto skusić się na filmik – w cięższych chwilach fajnie jest popatrzyć na siebie robiącego fikołka w powietrzu na poziomie widnokręgu...). W związku z tym, że nie miałam obaw związanych z instruktorem, sprzętem czy kamerzystą, przed samym skokiem oprócz przestrzeni i wysokości obawiałam się jedynie, ale za to bardzo... siebie :D Jakże miłe było moje zaskoczenie kiedy okazało się, ze żaden z tych czynników nie był niebezpieczny! :D Sam skok dał mi gigantyczną dawkę radości, emocji, adrenaliny, fantastycznych widoków i w ogóle wszystkiego co najlepsze (i trudno wyrażalne)! :D Lądowanie przebiegło w sposób całkowicie bezstresowy i nieodczuwalny (obyło się bez lądowania na pupie). 
Zdecydowanie polecam tę przygodę absolutnie wszystkim!!
TEN PIERWSZY RAZ
Pare tygodni temu, przy okazji pokazow w Toruniu. Poznalismy super kolesi prowadzacych skoki w tandemie. Ja i moja malzowinka strasznie sie nakrecilismy. Niestety nie bylo to mozliwe w Toruniu, wiec umowilismy sie na skoki pod Poznaniem. Co sie bylo dlugo zastanawiac. Wsiedlismy na motur i pojechalismy. 
Chlopaki przeprowadzili nam wstepne szkolenie i heya do gory. Cesna nas wywiozla na miejsce wysiadkowe. Wszystko bylo ok, do momentu, kidy marek nie kazal mi wyjsc na zastrzal na wysokosci 3500 metrow. Latac, latalem, al po co od razu na zewnatrz samolotu. 
Doznania niesamowite. Latam na glidzie i ilosc adrenaliny podczas skoku jest nieporownywalna nawet na zawietrznej. Ja zostalem podczas skoku potraktowany ulgowo, ale za to moja zonka wrecz przeciwnie. Na poczatek dwa salta, potem mala proba spiralki i juz byla na dole.
Jesli ktos jeszcze nie jest pewny, to mowie wam, nie ma sie nad czym zastanawiac. Zwonic i skakac.

Dzieki Marku. Mam nadzieje, ze kiedys to powtorzymy.

Oley
NASZE PIERWSZE SKOKI W TANDEMIE
Witam! Na początku krótkie przypomnienie: w ubiegłą sobotę ja i mój mąż 
mieliśmy tę przyjemność (przyjemność to mało powiedziane!:) skakać z 
Tobą we Włocławku. Chciałabym jeszcze raz podziękować Ci ( teraz już 
całkiem świadomie chociaż emocje jeszcze tak zupełnie do końca nie 
opadły:) za te niezapomniane chwile! Naprawdę można Wam jedynie 
pozazdrościć, że wykonując tak satysfakcjonującą dla siebie pracę, 
jednocześnie możecie też dostarczać innym ludziom tych niesamowitych, 
nieziemskich
( sensie dosłownym i przenośnym:) wrażeń.
Myślę też , że mieliśmy ogromne szczęście, trafiając właśnie na Ciebie 
jako instruktora, który wprowadził nas w ten podniebny świat. Gdyby nie 
Twój pełen profesjonalizm, opanowanie, olbrzymie poczucie humoru i 
promienny uśmiech, stres przed skokiem z pewnością byłby kilkakrotnie 
silniejszy. Przekaż także moje podziękowania Piotrowi, który również 
poświęcił nam tyle czasu, opowiadając nam niezwykle ciekawie i barwnie o 
tym waszym spadochronowym świecie. Film jest świetny! Wielu moich 
znajomych po jego obejrzeniu nabrało ogromnej ochoty na skok.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję ( w imieniu swoim i Michała)

Sylwia

Witaj Marku, Witaj „Cygan”,
Właśnie otrzymałem nasz wspólny film, jest super, dużo dużo lepszy niż się spodziewałem :-))
Dziękuję Wam obu jeszcze raz za przeżycie niesamowitych emocji i co tu dużo pisać emocji, które już na zawsze będą moje.

Pozdrawiam 
Wojciech „KARPIU” 

P.S. …prześlijcie kalendarz swoich imprez :-)) jakie jeszcze będą w tym sezonie :-)) … Marku masz rację mówiąc  „jest ryzyko, że się spodoba” oj jest … 
KRZYSZTOF MANYS
Witam! mam 20lat ! W sobotę 15.08.2009 oddałem u was skok w tandemie i nie potarfię opisać słowami jak wielkie wywarło to na mnie wrażenie. Od dziecka marzyłem o spadochroniarstwie i choć nie mam jeszcze środków finansowych na zrealizowanie marzeń w postaci kursu to wiem, że zrobię wszystko by moje marzenia się spełniły.Dziękuję ludziom, którzy polecili mi pana Marka, bo uważam go za Zinedine Zidane skoków spadochronowych. Pełen profesjonalizm, niesamowita atmosfera, wspaniały instruktor. Zakochałem się w spadochroniarstwie. Najpiękniejsze jest te kilka sekund swobodnego spadania, dało mi taką moc, że przez kilka dni nie potrafiłem ochłonąć. Nie bałem się, po prostu nie mogłem się doczekać, a lot dał mi odprężenie i zapomnienie o wszystkich życiowych problemach. Coś pięknego. Zbieram pieniądze i bez wątpienia wracam do was na kurs, to jest ta rzecz, którą chciałbym w życiu robić. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej to zrealizować i tylko pod okiem pana Marka. Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz serdecznie dziękuję. 
Czekam z niecierpliwością na film i zdjęcia. Krzysztof Manys


IZABELA DANKOWSKA
Nie mam 20-tu ani nawet 30-tu lat, jak moi przedmówcy, więc jak trafiła 
się okazja (czytaj sponsor,a właściwie sponsorka) spełnienia tak 
wielkiego marzenia nie wahałam ani chwili. Niestety, co się zdecydowałam 
to albo odwołali skoki (25 lipca-Czarże), albo był juz komplet (23 
sierpnia- Toruń), ale uparłam się. 30 sierpnia 2009 roku pojawiłam się 
na lotnisku w Toruniu. Na ziemi jeszcze się nie bałam. Zresztą zapinanie 
uprzęży oraz całe szkolenie przebiegło w bardzo przyjemnej i 
przyjacielskiej atmosferze. Wcześniej wydawało mi się, że najgorsze jest 
wyskoczenie z samolotu. Nieprawda. Najgorsze jest czekanie na ten skok 
juz w samolocie. Prawdę powiedziawszy bałam się strasznie, chyba nawet 
do Marka powiedziałam, że zwariowałam. Samego momentu wyskoczenia z 
samolotu nie pamiętam (mam nadzieję, że film mi to przypomni, czekam z 
niecierpliwością), ale lot... Nie chcę się powtarzać. Dość, że powiem, 
że jeszcze parę godzin po skoku nie nadawałam się do rozmowy. Jeżeli nie 
możecie się zdecydować czy skoczyć to powiem wam jedno: żadne bungie, 
żadne inne dziwne przeżycia ekstremalne nie dadzą wam tyle adrenaliny i 
pozytywnej energii co skok spadochronowy.
Dziękuję Ci Marku za najbardziej ekstremalny wyczyn w moim życiu i kto 
wie może uda mi się uzbierać w przyszłym roku na następny skok. Mam 
nadzieję, że tak będzie i mam nadzieję, że to znowu Ty bedziesz moim 
tandempilotem.
Pozdrawiam całą ekipę.
HANNA DORENDA

Najpierw w kwietniu skakał mąż - "dostał" skok w prezencie na 50 urodziny, o czym dowiedział się dopiero w chwili, gdy zauważył przed lotniskiem przyczepę ze zdjęciem tandemu. Miło było patrzeć na jego zaskoczenie i emocje towarzyszące przygotowaniom. Po skoku był tak pozytywnie naładowany, że zaczęłam dopuszczać do siebie myśl, że może, kiedyś??? W górach czuję się źle na przepaścistych trasach, ale im częściej oglądałam film z jego lotu, tym bardziej myśl o skoczeniu pałętała się w zakamarkach mózgu. Zdecydował pewien bank, który po moich kolejnych urodzinach zaproponował mi konto ze zniżkami na - uwaga - zakupy w aptekach, porady lekarskie i ubezpieczenie jakieś tam od strzykania w krzyżu. Szkoda, że nie na twarzową trumnę! Jak oni tak, to zapytałam, czy ubezpieczenie obejmuje skoki spadochronowe. Nie obejmowało, ale pracownika zatkało na dobre, he he!! No to skoczyłam. Tego dnia, 29 sierpnia, skakało wiele osób, także tych świeżo po kursie, dlatego Marek aż dostał chrypki od instruowania, pilnowania, poprawiania. Podziwiałam w samolocie, jak sprawdzał jakieś taśmy, poprawiał kaski, uspokajał tych, którzy skakali samodzielnie po raz trzeci, no i zajmował się  mną. A ja - czego nie potrafię wyjaśnić -  nie bałam się; wiedziałam, że nie muszę się o nic martwić, wychylałam się patrząc w dół i też zastanawiałam się, czy nie zwariowałam, skoro czuję adrenalinę, ale nie panikuję. Powrót na ziemię był zdecydowanie za krótki,  po wylądowaniu nie potrafiłam zebrać myśli, co utrwaliła kamera. Po tygodniu, kiedy obejrzałam film, dopiero dotarło do mnie, co zrobiłam. Najlepszym komentarzem do tego wy-skoku były słowa mojego ucznia: "No, tego się po Pani nie spodziewałem!" Ja też! Do zobaczenia, Marku, niedługo skoczy z Tobą nasza córka, a w przyszłym roku - mam nadzieję - skaczemy wszyscy jeszcze raz! Dziękuję za przeżycia, których nikt mi nie zabierze.

Hania

BEATA MOZER

Niecały tydzień temu, 19 września w Pruszczu Gdańskim miałam przyjemność
skoczyć wraz z Tobą po raz pierwszy w życiu. Od tamtego czasu mam taki
power i siłę, że góry mogę przenosić. Znowu zaczęłam biegać z psem po
lesie o poranku! Nie miałam sposobności podziękować Ci za opiekę i
spokój. Czułam delikatny strach, ale w samolocie i w trakcie opuszczania
jego pokładu nie było we mnie odrobiny lęku.
Na ziemi czekał na mnie ukochany, rozpaczliwie płaczący synek i mąż
Marek. Histeria Młodego na pewno nie wpływała na mnie kojąco, przestrogi
rodziny odnośnie braku odpowiedzialności, kierowania się egoizmem i
prowokowania losu też zagnieździły się gdzieś w głowie, ale tłumiłam je
całą sobą, bo przecież spełniałam swoje kolejne marzenie. Dzisiaj mówię
mojej rodzinie i znajomym, że prowokowaniem losu jest na przykład
palenie papierosów.
Na wiosnę przyszłego roku pojawi się w księgarniach książka, którą
napisałam wraz z koleżanką pt. "Dziecko z chmur". To nasza historia,
opowieść o nieco innej drodze do macierzyństwa. Naszego synka
adoptowaliśmy, kiedy miał 3,5 miesiąca. Opowiadamy mu, że szukaliśmy go
po całym świecie, a znaleźliśmy go jako aniołka w niebie, chrapiącego
pod kilkoma warstwami kołderki ulepionej z chmur. Sam widzisz, musiałam
sprawdzić jak tam jest naprawdę:)))))
Mam szczęście! Miałam profesjonalnego Anioła Stróża w trakcie pierwszego
skoku (sprawdziłam:), nie wiedziałam, że jesteś z Torunia. Chciałabym
oczywiście zrobić to raz jeszcze! Złapałam bakcyla. W głowie drzemie też
myśl, by stać się kursantem i skoczkiem z prawdziwego zdarzenia. Ta
zabawa naprawdę uzależnia! Martwi mnie tylko burdellos w Pruszczu
Gdańskim:(
Na razie czekam na filmik z ręki:), a na wiosnę przyszłego roku, o ile
pozwolisz, prześlę Ci egzemplarz mojej książki ze specjalną dedykacją:)
Jeszcze raz wielkie dzięki, będę polecać Was znajomym!
Beata Mozer

Przeczytałem książkę Beaty i polecam ją wszystkim, a w szczególności tym, którzy pragną powiększyć swoją rodzinę, a adopcja pozostaje jedyną drogą.  MT  

MACIEJ SALSKI
Dziękuję serdecznie wszystkim uczestnikom wspaniałej zabawy jaką jest skok spadochronowy w tandemie. Szczególne podziękowania dla Tadeusza i Marka, z którym to wspaniały skok wykonałem. Mam tym większą satysfakcję , że 69 lat skończyłem czas jakiś temu. Właśnie w takich sytuacjach budujemy nasza odporność psychiczną i zdobywamy wiedzę o nas samych. Wrażenia estetyczne i emocje jakich doznajemy  sa niepowtarzalne i kształtują nasza wrażliwość na postrzeganie otaczającego nas świata. To też polecam tę zabawę każdemu , szczególnie osobom młodym , pełnym zapału do życia . I jeszcze jedna, bardzo ważna kwestia, to kompetencja i serdeczność z jaką zajmują się nami nasi instruktorzy. W krótkim czasie jesteśmy przygotowani do świadomego przeżycia, czegoś niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju. I za to, również serdecznie dziękuję.
Dr inż. Maciej Salski
Sky Dive Toruń 
Copyright © 2009 by Sky Dive Toruń
projekt: studioproffi.pl & cms: netcoding.pl